Z relacji uczestników ocena programu i zakwaterowania bardzo dobra, prawdopodobnie rodzina do ktorej zostało przydzielone dziecko okazała sie trafna, wspaniale przygotowana kuchnia, rozmowy, dojazdy. Gospodarze byli naprawdę dobrze zorganizowani i przygotowani.
Uczestnicy zwrocili uwagę na pewne braki w organizacji kadry jeśli chodzi o program ale w mojej ocenie sa to lekcje dla Was jako Biura i dzieciaków co mozna polepszyć na przyszłość. Byc może oczekiwania były inne ( zwiedzanie i zwiedzanie i zwiedzanie )
Nie mniej jednak Biuro jest godne polecenia i z pewnością jeśli bedą chęci na kolejny obóz to bez wahania moje dziecko weźmie w nim udział.
Warto przemyśleć opcje dojazdu samolotem, podróż bardzo męcząca
Byłam w grupie Pani Gosi, bardzo miła i zorganizowana opiekunka :)) Pan Sebastian bardzo fajny, mam nadzieję, że odnajdzie w końcu drogę, pozdrawiam serdecznie:))
- Zbyt skromny prowiant, który był dawany przez rodzinę, trzeba było kupować jedzenie na mieście,
- za mało czasu na zwiedzanie (biegiem po muzeach)
- słabo zorganizowana kadra
Kadra jako osoby naprawdę bardzo spoko, dobry kontakt z uczestnikami, z niektórymi nawet za dobry. Pani kierowniczka Adrianna za dużo nie ogarniała, wszytko było dosyć chaotyczne. Pan Jarek dawał różne pomysły (nie zawsze fajne), ale panie nie brały ich w ogóle pod uwagę. Ludzie mega fajni, ale mało integracji.
Jak rodzic miałam bardzo dobry kontakt z prowadzącym obóz, pracownicy biura mili i responsywni. Organizacja i powiadomienia - bez zarzutów, jasno i czytelnie przedstawione zasady.
Syn wrócił szczęśliwy - stwierdził że to najlepsze 10 dni jego życia. I to wydaje mi się jest najlepsza reklama tego obozu :)))
Ze swojej str i po opowieściach syna zwróciłabym tylko uwagę na poniższe szczegóły:
- Syn spał na jednym łóżku z kolegą (łóżko duże ale mieli jedną kołdrę, co dla nastolatka nie jest do końca komfortowe). Poradzili sobie jakoś, mając podobno dużo ubawu, natomiast zaproponowałabym chociaż osobny koc :)
- brak czajnika w domu w którym nocowali, syn miał swoje specjalne mleko i rozrabiał je w gorącej wodzie z kranu (ja przeżyje, on zapewne też, ale może info się przyda na przyszłość)
Inne komentarze:
- jedzenie wiem że smaczne i syn mógł sobie pojeść
- rodzina która ich przyjmowała bardzo sympatyczna i syn mówi o nich w samych superlatywach
- opiekunowie sympatyczni i weseli
W zasadzie więcej uwag niż te dwie nie mam, chyba że syn coś więcej mi jeszcze opowie, natomiast proszę nie odbierać tego jako zarzut. Dobrze że czasem nie wszystko jest idealne i dzieci muszą sobie po prostu poradzić :) Dziękuję za opiekę nad synem, umożliwienie przeżycia fantastycznych przygód, pokazanie kolejnego zakątka świata, do którego już teraz chce on wrócić.
Pozdrawiam
Anna K.
Program super. Zakwaterowanie ok. Podróż zbyt długa i źle zaplanowana. Całodzienne zwiedzanie miasta w upale, po kilkunastogodzinnej podróży, bez możliwości odświeżenia się i zmiany ubrania-masakra. Z kadry jedynie fotograf wykazał się jakimikolwiek zdolnościami organizacyjnymi i przygotowaniem do pracy z młodzieżą.
Dziecko wróciło mega zadowolone. Kadra wzbudziła moje zaufanie, tak że od początku mogłam spać spokojnie, wiedząc że moje dziecko jest bezpieczne. Organizacja obozu na szóstkę z dużym plusem. Czwórka za zakwaterowanie i wyżywienie - choć tutaj wiem, że to moje dziecko trafiło "mniej szczęśliwie", bo w innych rodzinach uczestnicy obozu bardzo chwalili sobie zarówno nocleg jak i wyżywienie. O czwórce przeważył zatem makaron na obiadokolację każdego dnia :). Generalnie pomysł zakwaterowania u rodzin genialny, bo gwarantuje żywy kontakt w językiem. Wniosek końcowy - do zobaczenia za rok!
Plan był niedokońca dobrze rozłożony w czasie. Niektóre dni mogły być bardziej uzupełnione, a niektóre mniej. Powinna wystąpić lepsza komunikacja między biurem a kadrą. Trzeba popracować nad organizacją i szybkością działania czy szybkością przepływu informacji. Szcególnie chodzi mi o sytuację z biletami na trabsoport publiczny, ktore mogłyby zostać zakupione/załatwione wczesniej. W odniesieniu do kadry, to jeden kadrowicz- Pan Jarek nie powinien pełnić więcej tej roli. Wprowadzał on duże zamieszanie, nie opiekował się obozowiczami oraz specjalnie przekonywał ich do wystawiania mu dobrej opinii w obawie przed brakiem wypłaty z pełnionej roli. Pan Jarek nie kontaktowal się z innymi kardowiczami w sprawie planów czy innych przydatych mu informacji. Nie był przyjazny dla większości uczestników. Wypowiadał się również źle na temat swoich koleżanek z kadry. A jego główna wadą było to, że przez większość obozy nic nie robił, nawet nie udawał, że się stara. Mimo moich wielu uwag, sam obóz mi się podobał, ale głowie że względu na osoby jakie poznałam, host rodzinę czy samo miejsce gdzie byliśmy, czyli Londyn.